Dzień 14
Dziś rano wyruszyliśmy na Półwysep helski - cel Hel. Dystans około 38 km w jedną stronę. Ale wyprawę zaplanowaliśmy tak, że sakwy zostawiliśmy na kwaterze, żeby było nam lżej jechać.
Pierwszy przystanek na molo w Chałupach.
W drodze do Jastarni ścieżka rowerowa prowadzi przy samej Zatoce Puckiej. Piękne widoki.
A i jak widać pogoda też dopisała.
W Jastarni robimy sobie krótką przerwę na fishki. Niebo w gębie.
Woda w Zatoce spokojna, więc widać ogrom serfujacych ludzi zarówno dorosłych jak i dzieci.
Dalej kierujemy się do Juraty. Kiedyś w Juracie trzeba było przejechać przez miasto po dziurawej ulicy obok pędzących aut. Teraz stworzono fajną ścieżkę przy Zatoce.
Za Juratą wije się utwardzona szutrowa trasa rowerowa. Przyjemnie się nią jedzie - raz pod górkę raz z górki. Nie ukrywam opcja z górki bardziej mi pasuje.
Po lewej stronie cały czas widzimy las, po prawej droga samochodowa na Hel, oddzielona od ścieżki pasem zieleni.
Po przejechaniu tego odcinka dojeżdżamy do głazu wyznaczającego początek Polski.
Zanim zakończyliśmy dzisiejszy 75 kilometrowy odcinek w drodze powrotnej ok 5-6 km przed końcem, w Chałupach mieliśmy wypadek. Jak to podczas wypadku bywa, stało się to tak nagle, że do końca nie wiadomo co się stało. W każdym razie, Piotrek zahamował a ja jadąc z jakąś prędkością wjechałam w niego. W ułamku sekundy miałam bliskie spotkanie z nawierzchnią. Mnie nic się nie stało ale zje...psułam tylne koło w rowerze Piotrka. Jutro podjedziemy do serwisu we Władysławowie... może uda się to naprawić, wymienić. Mam nadzieję, że nie będzie to koniec naszej wyprawy.













Komentarze
Prześlij komentarz