Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2021

Dzień 17

Obraz
Plan na dziś - dojechać do Krynicy Morskiej Pisków, do granicy Polski z Rosją. Czekało nas nie lada wyzwanie... Dziś do przejechania ponad 90 km Na ścieżkę rowerową R10 kierował nas całkiem sympatyczny kierunkowskaz Trasa wiodła nas przez las. Początkowo łagodna, niemal płaska nawierzchnia...  Zapowiada się całkiem przyjemna droga... Nieco dalej za Stegną pojawiają się pagórki, raz pod górkę raz z górki... Mamy dużo sił w nogach i przyjemnie się jedzie, niemniej jednak w tyle głowy mam myśl, że tą samą trasą będziemy wracać i z górki będzie przyjemnie ale pod górkę... Dobra jakoś będzie. W drodze fajne widoki. Gdzieś przy ścieżce kwiatki, poziomki... Dojechaliśmy do przekopu Mierzei Wiślanej. Praca wre. Gdzieś w lesie pocięte drzewa. Roztacza się zapach żywicy rozgrzanej słońcem. Widoki piękne. Trudno na moment nie przystanąć aby popatrzeć. Dojeżdżamy do ładniejszego odcinka trasy w Krynicy Morskiej. Oczywiście pamiątkowe fotki. Trasa w lesie dostarcza nam wielu wrażeń. Miejscami l...

Dzień 16

Obraz
Rano opuszczamy pokój w Gdańsku Suchaninie. Kierujemy się do Jantaru.  Przebicie się przez Gdańsk zajęło nam godzinę. Nie znamy miasta. Nawigacja kieruje przez chodniki, my raczej wybieramy ścieżki rowerowe, których w Gdańsku jest  mnóstwo. Szukamy trasy R10, bo ona ma nas doprowadzić do celu. Jechaliśmy bardziej intuicyjnie, chociaż nie ukrywam,  że dużo lepiej jedzie się w nieznanym terenie po lasach i polach niż po nieznanym mieście. Mijamy Wyspę spichrzów. Po prawej stronie z mostu na MotławIle jedne spichlerze zadbane inne poddające w ruinę. Z lewej strony widzimy Bramę Żuraw. Nigdy nie widzieliśmy tego miejsca z takiej perspektywy. Po kilku kilometrach udaje się nam wydostać z miasta i w magiczny sposób pojawiają się znaki z trasą R10. Wyjeżdżamy w stronę Wyspy Sobieszewskiej. Z mostu nad Martwą Wisłą  roztaczają się piękne widoki.  Jeszcze pamiątkowa fotka i dalej w droge, bo żar leje się z nieba Kiedy dojeżdżamy do miejscowości Świbno czeka nas atrakcją....

Dzień 15

Obraz
Dziś rano pobudka, śniadanie, pakowanie. Dziś dopiero zaczęły wychodzić siniaki. Ale... nic to, ważne że nic nie połamaliśmy. Z sakwami na rowerach i z duszą na ramieniu podeszliśmy do serwisu rowerowego. Plan był taki, jeśli się uda naprawić pedałujemy do Gdańska, jeśli się nie uda - wsiadamy w pociąg do Gdyni i tam szukamy serwisu. Mieliśmy ogromne szczęście. Serwis czynny. Była  obręcz. Pan w 20 minut uporał się z naszym problemem spędzającym sen z powiek. Uszczuplił nieco nasz budżet...ale ważne że naprawione.  Wyruszyliśmy w dalszą drogę. Ciekawostką... Tak jak podczas poprzedniej wyprawy tak i teraz między Swarzewem a Puckiem skropił nas deszcz. Nawet to jakoś przetrwałam ( bo nie cierpię jak pada w czasie jazdy na rowerze). Może było łatwiej gdyż mimo deszczu było ciepło. Przed Puckiem rząd rowerów. Fajny widok. Z Pucka pilnujemy szlaku R10, ponieważ w trakcie ubiegłej wyprawy nawigacja wyprowadziła nas gdzieś w pole. Dojechaliśmy ale łatwo nie było. Uczeni doświadczeni...

Dzień 14

Obraz
Dziś rano wyruszyliśmy na Półwysep helski - cel Hel. Dystans około 38 km w jedną stronę. Ale wyprawę zaplanowaliśmy tak, że sakwy zostawiliśmy na kwaterze, żeby było nam lżej jechać.  Pierwszy przystanek  na molo w Chałupach.  W drodze do Jastarni ścieżka rowerowa prowadzi przy samej Zatoce Puckiej. Piękne widoki. A i jak widać pogoda też dopisała. W Jastarni robimy sobie krótką przerwę na fishki. Niebo w gębie. Woda w Zatoce spokojna, więc widać ogrom serfujacych ludzi zarówno dorosłych jak i dzieci.  Dalej kierujemy się do Juraty. Kiedyś w Juracie trzeba było przejechać przez miasto po dziurawej ulicy obok pędzących aut. Teraz stworzono fajną ścieżkę przy Zatoce. Za Juratą wije się utwardzona szutrowa trasa rowerowa. Przyjemnie się nią jedzie - raz pod górkę  raz z górki. Nie ukrywam opcja z górki bardziej mi pasuje.   Po lewej stronie cały czas widzimy las, po prawej droga samochodowa na Hel, oddzielona od ścieżki pasem zieleni. W końcu wita nas mia...