Dzień 8

Dziś po czterech dniach wypoczynku wystartowaliśmy aby pokonać kolejny etap naszej trasy.

Chwaliłam ścieżkę rowerową w Ahlbeck...ale okazuje się, że naszym ścieżkom nic nie brakuje. Trzy lata temu ścieżka rowerowa z Ustronia Morskiego do Gąsek prowadziła przez las. Wiadomo jak to w lesie, korzenie drzew, szyszki, kamyki... Teraz elegancka asfaltowa ścieżka. Niesamowity komfort jazdy.
Latarnia w Gąskach jeszcze chyba zaspana... Cisza, spokój, zaledwie kilka osób oprócz nas.


Z Gąsek kierujemy się na Sarbinowo. Cztery lata temu droga przez mękę, trzy lata temu już była piękna ścieżka. To się nie zmieniło. Widoki po drodze łał...

Do Sarbinowa przez 3 km jechało się polną drogą... I teraz kolejne zaskoczenie... Powstał 3 kilometrowy asfaltowy odcinek ścieżki rowerowej biegnącej między polami. Żyto, jęczmień, rzepak i co tylko 
W Sarbinowie jeszcze luźno. Jeszcze nie widać  tłumu turystów. A może całkiem po prostu jeszcze śpią...
Kolejny genialny odcinek trasy. Sarbinowo - Chłopy... Uwierzcie mi, sama przyjemność jechać na rowerze.


Tak uroczą ścieżka dojechaliśmy do małej wioski Chłopy. Ponoć jej wygląd nie zmienił się od czasów kiedy tu jeszcze mieszkali Niemcy.


Chyba nie ma turysty, który w Chłopach nie miałby zdjęcia na tej ławeczce. Mam i ja.
Oczywiście Piotrek - małżonek również.

W drodze między Chłopami a Mielnem kolejna niespodzianka. Asfaltowa ścieżka rowerowa. Kiedyś na tej trasie grzęźliśmy w błocie. Teraz jazda jak po stole.  Na trasie atrakcja. W tym miejscu przebiega 16 południk geograficzny.

Za Mielnem kanał łączący jezioro z morzem.
 
Uważnemu obserwatorowi nic nie umknie. Mysz biegnąca po lesie, wiewiórka skacząca między gałęziami, bociany w gnieździe.

Już dwukrotnie mijaliśmy to miejsce. Cztery lata temu, potem trzy lata temu...i jak to mówią, do trzech razy sztuka. Teraz zrobiłam zdjęcie tej obory. Niby nic, a oko cieszy.
Dzisiejszy odcinek kończymy w Darłowie. Oczywiście pamiątkowe fotki na rozsuwanym moście.





Nocleg znaleźliśmy na ul. Morskiej 84. Cena przystępna. Czyściutko. Właściciele bardzo życzliwi. Gospodyni poczęstowała nas pysznym musem truskawkowym, gospodarz zabezpieczył rowery w garażu. Można się wykąpać w gorącej wodzie, wyspać w wygodnym dużym łóżku.

Dzisiejszy dystans 66 km, powiększony o 5 km jazdy po Darłowie.
Oczywiście smaczny obiadek zaliczony. Chyba następna wyprawa po wybrzeżu będzie między dobrymi knajpami. Trochę czekaliśmy na nasze dania ale było warto. Zarówno dorsz na parze z warzywami jak i mój dorsz zapiekany w sosie borowikowym...








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 14

Dzień 4-5-6-7

Dzień 2