Dzień 11-12
Poranek przywitał nas ciemnym niebem. Wyglądało na to, że w każdej chwili może spaść deszcz... A jazda na rowerze w deszczu nie należy do przyjemnych.
Dodatkowo nieprzyjemne było to, że musieliśmy jechać drogą. Kierowcy zachowują się różnie. Jedni mijają rowerzystów inni jadą tak blisko, że ma się wrażenie, że samochody ocierają się o sakwy.
Te niedogodności rekompensowały widoki jakie mogliśmy podziwiać w mijanych wioskach. Krowy pasące się na łące.
Szpaler bocianich gniazd. W każdym dorosły bocian karmiący młode. Niektórym małym bocianom widać tylko łebki, niektóre stoją i widać je z daleka.
Między wioskami roztacza się widok pół i lasów z ogromem zapachów, słychać ptasie trele i szum wiatru. Momentami widać słońce.
W drodze zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek w miejscowości Pobłocie. Piotrek przez przypadek zauważył pęknięcie sztycy w swoim rowerze. Od tego momentu jechał bardzo ostrożnie i już zaczęliśmy kombinować gdzie to naprawić, żeby na tym etapie nie zakończyć naszej wyprawy.
Dystans do Łeby niemal 50 km. Można go skrócić do 22 km ale... Musielibyśmy jechać przez Kluki i słynne bagna. To już trzecia nasza wyprawa i jeszcze nigdy się nie odważyliśmy pokonać bagien i mokradeł. Chociaż... Zarzuciło nas bagno Shreka i Fiony... Pamiątkowa fotka i w drogę.
Łeba przywitała nas błękitnym niebem. Wiatr, który utrudniał nam jazdę, rozgonił ciężkie, czarne chmury.
Po znalezieniu zakwaterowania i rozładowaniu naszych bagaży udaliśmy się na spacer.
Przy plaży widać zameczek. Z tymi ciemnymi chmurami robił niezłe wrażenie.
Jako że postanowiliśmy w Łebie zostać o dzień dłużej, po śniadaniu wybraliśmy się na spacer aby podziwiać tutejszą atrakcję. Ruchome wydmy...
W drodze na wydmy ciekawe widoki. Alejka zrobiona w taki sposób aby nie było konieczne wycinanie drzew.
Kiedyś te drzewa były zielone. Jednak wydma przesuwając się w głąb lądu zasypała drzewa i spowodowała, że drzewa uschły.
Wydma ma wysokość ok 40 metrów. Z jednej strony widok na jezioro Łebsko, z drugiej na morze. Wydma wygląda jak pustynia.
Dziś odpoczynek od roweru. W zamian za to porządny spacer. 22,5 km w nogach.
























Komentarze
Prześlij komentarz