Dzień 13

Poranek w Łebie powitał nas słońcem...ale z minuty na minutę na niebie pojawiły się chmury... No cóż, czy słońce czy chmury - jechać trzeba.

Na obrzeżach Łeby obok stadniny wbijamy się w trasę R10. Na chwilę zatrzymujemy się poobserwować konie. Skubią trawę, prychają, niektóre tarzają się w piachu. Można by się przyglądać...ale czas na nas, w końcu to dopiero początek dzisiejszego odcinka.


Widok na pola też urzeka. Trzeba tu być żeby się zachwycić pięknymi okolicznościami przyrody.

Ta samą drogą trzy lata temu a teraz. Tablica informuje, że ten odcinek ścieżki rowerowej wykonano z projektu unijnego. Całkiem inna droga. Poszerzona, utwardzona. Komfortowa jazda....ale...


Radość nie trwa wiecznie... Zabrakło środków na dosłownie 300 m. Ale miejmy trochę wiary, że może jednak następnym razem nie będzie już takiego obrazka.

Następnie kierujemy się do latarni Stilo. Polna utwardzona droga. Przyjemna jazda.


W lesie krótki postój. Trzeba zrobić łyk wody. I co ja widzę... No żeby mieć trochę czasu...no uzbierałoby się...


Zauważamy też pasażera na gapę. Chyba jest mocno zrelaksowany jazdą na rowerze skoro wyszedł ze swojego domku 


W pobliżu latarni Stilo wydmy wchodzą w głąb lądu. Jak widać W tle naszych zdjęć wydma wpycha się na ścieżkę rowerową.



Wydma wygląda ładnie ...





Ale nawiewany z niej piasek powoduje, że po ścieżce nie da się jechać, aby nie zaliczyć wywrotki lepiej rower kawałek przepchać.



Tym razem poszliśmy trochę na łatwiznę. Latarnia Stilo tym razem w innym wydaniu...


Ciekawostką... W środku lasu takie udogodnienia. Czyste toalety, o dziwo pachnące, mało tego umywalka z mydłem i wodą... Da się?


Oznaczenie szlaku czasem mało czytelne. Dobrze, że znamy trasę niemal na pamięć.


Jadąc na rowerze rzucają się w oczy piękne okoliczności przyrody. Zatrzymuję się co jakiś czas aby to uwiecznić.







Dojeżdżając do Dębek, trafiamy na mały mostek. Chcemy zrobić sobie fotkę ale w momencie robi się korek z dwóch stron. Niemniej jednak udaje się.


Za miejscowością Krokowa w stronę Swarzewa i Władysławowa między polami biegnie rewelacyjnie wykonany odcinek trasy R10. Nic tylko pedałować.

Po drodze łany zbóż.


Polne kwiaty.



I słodkie, dojrzałe dzikie czereśnie. 


We Władysławowie zatrzymujemy się na dwie noce u gospodyni, u której  nocowaliśmy już podczas poprzednich wypraw. Dwa noclegi z premedytacją, żeby następnego dnia zrobić wycieczkę na luzie, bez bagaży.

Dzisiejszy dystans to 79 km... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 14

Dzień 4-5-6-7

Dzień 2